Archive for the ‘Nasze limbiczne siły’ Category

„Wrodzone systemy wpływają na nasze życie silniej niż myślimy!”

Wywiad z dr. Hansem-Georgiem Hauselem, dyplomowanym psy­chologiem, autorem kilku wiodących poradników zarządzania.

  • W swoich książkach Think limbic! i Brain Script udowodnił Pan, że naznaczenie limbiczne wpływa silnie szczególnie na zachowania konsumpcyjne człowieka. Jak bardzo Pańskim zdaniem oddziałują wrodzone systemy motywacyjne na nasze całe życie?

Wrodzone systemy motywacyjne mają nadzwyczajny wpływ na nasze życie. Przeprowadzone w ubiegłym roku badania z udziałem ponad 10 tys. ludzi pokazały, że te wrodzone systemy określają nasze życie o wiele bardziej, niż przypuszczamy.

  • Jaką rolę odgrywa społeczny kontakt człowieka, jego pochodzenie i wychowanie w roz­woju jego stylu życia? Czy można to oszacować procentowo w odniesieniu do limbiczne- go naznaczenia?

Tak, można to zrobić dość dokładnie: struktura naszej osobowości jest w około 50 procentach wrodzona, pozostałe 50 procent są okre­ślane przez pochodzenie, kulturę, wychowanie, edukację i sukcesy czy porażki życiowe.

  • Jak człowiek, który uświadamia sobie swój limbiczny profil osobowości, może wykorzy­stać go do bardziej pozytywnego, zdrowszego życia?

Powiedzmy sobie najpierw, że nie ma idealnego człowieka, ponie­waż każda mocna strona jest jednocześnie słabą. Na przykład człowiek, który jest zorientowany na sukces, tak zwany performer, robi karierę i rusza się trochę więcej – jednak zaniedbuje ponadprzeciętnie tak samo ważne dla zdrowego życia kontakty społeczne i swoją rodzinę. Jego przeciwieństwem jest człowiek rodzinny, zachowawczy. Rusza się trochę mniej, chętnie siedzi wygodnie na sofie, ale utrzymuje szerokie kontakty społeczne. Idealny typ znajduje się pośrodku — ale to tylko ok. 10 procent ludzi. Dla wszystkich innych oznacza to, że powinni zajrzeć w samego siebie i próbować sterować się trochę w idealnym kierunku. To oznacza dla typu zachowawczego: zejść z wygodnej sofy, a dla perfomera: mniej presji na wyniki.

  • Z biologii ewolucyjnej wiemy, że nasze genomy potrzebują ruchu, aby wszystkie funkcje organizmu działały poprawnie, a tym samym, abyśmy się dobrze czuli. Dlaczego mimo to wielu ludziom nie udaje się ćwiczy, a zamiast tego narażają się na przykład na bolesną operację plastyczną, aby zyskać prężne ciało?

Nasz system motywacyjny ma dwa ważne komponenty: aktywną stronę, zorientowaną na ruch i bierną stronę, unikającą wysiłku fizycz­nego. Ludzie o wydatnej aktywnej stronie uprawiają sport, aby osią­gnąć swój ideał, inni nie lubią ruchu i zamiast niego wolą narazić się na ryzyko operacji.

  • Dlaczego styl życia pasujący do limbicznego typu, składający się z odpowiedniej dla nie­go dziedziny sportu i dostosowanego żywienia, można łatwiej zintegrować niż dowolny „program sukcesu”?

Ponieważ lepiej pasuje do wrodzonej osobowości, a tym samym nie prowadzi do podświadomych reakcji obronnych. Typ zachowawczy będzie na przykład szczęśliwy uprawiając nordic walking, performer natomiast poczuje się lepiej w biegu maratońskim.

  • Czy limbiczny profil może się zmienić z biegiem życia (na przykład pod wpływem zmian gospodarki hormonalnej)?

Oczywiście. Nasz mózg ciągle się zmienia. W wieku między 15 a 30 rokiem życia hormony seksualne, dominacji i „ciekawości” są bardzo silne, w tym czasie poruszamy się więcej. Wraz z założeniem rodzi­ny i postępującym wiekiem przybierają „hormony wygody” – ryzyko przybrania na wadze wzrasta. Jeśli zna się tę prawidłowość, można jej aktywnie przeciwdziałać.

Jak się wpaja wzorce zachowań

Jeśli określone sytuacje ciągle powtarzają się w naszym życiu i mamy sukcesy dzięki określonym wzorcom zachowań („Piwo mi smakuje, papieros mnie odpręża”), wzmacniają się neuronowe powią­zania mózgu, których uzasadniają te reakcje. Powstają neuronowe sieci, które podczas określonych bodźców wywołują podświadome reakcje, doświadczone wcześniej jako pozytywne. Gdy chcemy jednak zmienić tę rutynę, sprzeciwia się nasz automatyzm.

Jednak można to zmienić! Jak wiemy, nasz mózg posiada zdolność do zmiany swoich struktur przez całe życie i umożliwia powstawanie nowych sieci neuronowych. Dzięki temu można oduczyć się nawet szczególnie uporczywych, nabytych w dzieciństwie sieci z negatywny­mi asocjacjami, jak na przykład „sport nigdy nie sprawiał mi przyjem­ności”. Na podstawie własnej limbicznej charakterystyki, indywidual­nego kodu życia, można codziennie od nowa świadomie sprawdzać, czy doświadczenie i związane z nim markery jeszcze działają.

W ogóle nie musimy docierać do mózgu z czysto rozsądkowo zo­rientowanymi celami.To jest też przyczyną, że ostrzeżenia na paczkach papierosów i zalecenia lekarskie odnośnie do odchudzania z reguły trafiają w próżnię. Tak samo sprawa wygląda z celami, które przycho­dzą z zewnątrz: jeśli ktoś chce schudnąć dla drugiej osoby lub mieć figurę jak Heidi Klum czy wyglądać jak Michael Ballack, jeśli pod pre­sją rodziców wybiera określone studia bądź pod naciskiem rozpoczyna nowy projekt, mimo przerastającego go napięcia, to w dłuższej per­spektywie powstaną nie tylko negatywne uczucia, lecz także frustracja, a czasem także poważne choroby.

Jak długo nasze cele nie będą pochodziły z pierwotnej pamię­ci emocjonalnej i nie będą zgodne z naszym kodem limbicznym, tak długo nie będziemy mieli powodzenia w życiu. Nawet jeśli niektóre zamiary i cele zrealizujemy przy dużej dozie samodyscypliny, to wylądują one, jako niesprawdzone emocjonalnie, w pamięci roboczej. Tryb samokontroli i dyscyplina odpłaca się w takim wypadku jako rabuś energii nadzwyczajnym potencjałem zniszczenia! Dlatego zamiary, które dotyczą naszych indywidualnych planów i naszego stylu życia powinny pokrywać się zawsze z naszym kodem życia i emocjonalnymi potrzebami.

Tylko w ten sposób stworzymy stabilną podstawę motywacji, któ­ra będzie istniała przy ogólnych celach, w które jesteśmy zaangażo­wani emocjonalnie. Na przykład: „Chciałabym mieć seksowną figurę, z którą będę się świetnie czuła” lub „Chcę tak wyglądać, aby wszystkie dziewczyny oglądały się za mną”. Każdy zamiar powinien wywoły­wać silne uczucie. Proszę sformułować dla siebie pozytywne wersje, z którymi można połączyć dobre uczucia i wykreować zmysłowe wy­obrażenia. Jak się czujemy, gdy kobiety lub mężczyźni oglądają się za nami z podziwem, a koledzy lub rodzina są mile zaskoczeni naszym nowym wizerunkiem? Zauważmy, że motywacja do osiągnięcia tego odpowiadającego nam celu bierze się sama z siebie. Ważne jest jedynie, aby sformułować indywidualny cel ze swojej emocjonalnej pamięci do­świadczalnej, a wtedy limbiczny profil pomoże nam przyjąć właściwy kierunek. Jeżeli tylko uda się nadać nowemu doświadczeniu lub nowe­mu sposobowi zachowania charakter czegoś szczególnego lub rado­snego, to mózg zapamięta to właśnie w ten sposób. Z im większą fan­tazją przeprowadzimy wizualizację, tym łatwiej nam będzie ustawić się wewnętrznie na właściwy kurs. Jeśli potem jeszcze uda się nam wypró­bować nowe sposoby zachowań, które harmonizują z naszym kodem życia, to w pamięci powstanie całe mnóstwo pozytywnych markerów.

Pamięć doświadczalna, która porównuje wewnętrzne zamiary ze skutkami zachowania, opatrzy to somatycznym markerem i przyswoi go sobie. Dlatego, nawet przy najmniej istotnych decyzjach, należy pomnażać pozytywne markery, a negatywnym nie pozwalać w ogóle zaistnieć.

W tym celu trzeba sprawdzić różne sytuacje dnia powszedniego. Jakie to uczucie, gdy wypadam rano w pośpiechu z domu? Jakie to uczucie, gdy jem na obiad w kantynie pieczeń wieprzową z kluskami? Jakie to uczucie, gdy wieczorem po piątym piwie, wypitym przed te­lewizorem, kładę się do łóżka? Należy być przy tym zupełnie szcze­rym wobec siebie i wyobrazić sobie te same sytuacje z innymi zacho­waniami, które wywołują pozytywne uczucia. Proszę zacząć poranek spokojnym rytmem, nawet gdyby oznaczało to konieczność wstania 10 minut wcześniej. Proszę zatrzymać się na chwilę przy wyborze obiadu i zastanowić, jaki posiłek będzie zdrowy i nieobciążający. Wie­czorem, przed telewizyjnym rytuałem, proszę pójść na krótki spacer i zaczerpnąć trochę powietrza.

Ważne jest tylko, aby zadbać o wyłączenie negatywnych somatycz­nych markerów z powszedniego dnia. Proszę zatroszczyć się o nowe pozytywne somatyczne markery przez sprawiający przyjemność rodzaj ruchu i jedzenie, które przysparza miłych przeżyć smakowych.

Najlepsze zamiary

Przed udaniem się z najlepszymi zamiarami w drogę do korzeni zachowań, jeszcze trochę teorii motywacji. Ponieważ z naszego samopoznania i samokontroli wynikają z reguły dobre intencje, powinny być one starannie przeanalizowane, także w aspekcie emocjonalnym, aby mogły być zrealizowane.

Nie bez powodu spełzają na niczym wynikające z dobrych intencji noworoczne obietnice lub zdecydowanie sformułowane zamierzenia, jak na przykład: „Od jutra zrezygnuję na tydzień z relaksującego piwa, papierosów lub tabliczki czekolady, ponieważ szkodzą mojemu zdro­wiu”. Takie, powiedzmy, długoterminowe cele szybko wyparowują! Gdy tylko mamy za sobą stresujący dzień lub w chwili nieuwagi, znów sięgamy po relaksujący napój z lodówki, po papierosa lub czekoladę. Wynika to stąd, że nasz mózg reaguje automatycznie na znane, stale powracające procesy. Program brzmi: „wrócić do domu, otworzyć lo­dówkę” i tak dalej.

Zadanie na całe życie: uwaga

W pojęciu „uwaga” tysiącletnia wiedza dalekowschodnich filozo­fów spotyka się z wynikami badań nad mózgiem i badań psycholo­gicznych. „Wysilajcie się, starajcie się być nieustannie uważni” (Siddhartha Gautama). Celem jest skupienie uwagi w każdej chwili, uwaga w relacji z partnerem i dziećmi, w kontaktach z przyjaciółmi, w pracy i życiu codziennym, i naturalnie uwaga dla samego siebie.

Pomocna jest przy tym znajomość technik medytacji. Już pół godzi­ny dziennie daje duszy i ciału spokój, przygotowuje mózg i zmienia nasze spojrzenie na życie. Badacze mózgu zaobserwowali, że odpo­wiedzialny za współczucie, miłość i optymizm rejon w lewym płacie czołowym pracuje na najwyższych obrotach podczas medytacji. Gru­pie badaczy, prowadzonych przez neuropsychologa z Giessen, Ulri­cha Ott, udało się udowodnić, że ludzie, którzy regularnie medytują, są bardziej otwarci na świat i siebie samego, swobodniejsi, cierpliwsi i mają większe poczucie humoru – krótko mówiąc, są uważniejsi.

Rozum i uczucia wewnętrznego życia

  • Rozum = emocja

Przeciwstawianie „rozumu” i „emocji”, a więc rozsądku i uczucia, jest przestarzałe, jak kiedyś postulował Kartezjusz. Inaczej mówiąc: uczucia nie są w żadnym razie przeszkodą dla naszego rozumu. Odpo­wiedź na pytanie, czy dzisiaj na obiad zjemy pizzę, czy sałatkę, czy ku­pić letnią sukienkę od Versace, czy z C&A, a także, czy chcemy mieć dzieci lub z jakim partnerem zamierzamy żyć, następuje wyłącznie przez systemy emocjonalne równowagi, dominacji i stymulacji. Emo­cjonalna pamięć doświadczalna dostarcza odpowiednich sygnałów cia­ła. Nie pomoże tu wzięcie się w garść lub zaciśnięcie pasa – uczucia przebiją się w każdym wypadku!

  • Uczucia wewnętrznego życia

Antonio Damasio udowodnił w swojej książce Descartes’ Irrtum, że emocje sterują nawet rozumem i tym samym są integralną częścią naszego rozsądku. Podał dwa interesujące przykłady potwierdzające to zjawisko.

Razem ze swoją żoną Hanną Damasio, także naukowcem, stwier­dził u pacjentów z uszkodzonym czołowym płatem mózgowym, że nie mogą już sięgnąć do ważnych emocjonalnych sygnałów czy emocjo­nalnej pamięci lub korzystają z obu w mniejszym stopniu niż zdrowi ludzie. Skutkiem tego są znaczące zmiany osobowości. Niegdyś rozsądny brygadzista spółki kolejowej stał się nieodpowiedzialnym czło­wiekiem, który stale naruszał zasady życia społecznego. W drugim przypadku u pacjenta po operacji w rejonie płata czołowego kreso­mózgowia inteligencja, wyobraźnia przestrzenna, pamięć oraz liczenie i mowa pozostały wprawdzie nienaruszone, jednak stawał się on coraz bardziej „nierozsądny” – przegrał wszystkie oszczędności i stracił pra­cę. Poza tym wykazywał znaczny niedostatek pamięci i nie był w sta­nie odczuwać pozytywnych ani negatywnych emocji. Wewnętrzny autopilot pacjenta był uszkodzony, dlatego jego życie stało się zbiorem zaburzeń zachowania.

Dlatego moim pierwszym ważnym posłaniem jest to, do cze­go i tak wzywa ludzki mózg: trzeba słuchać sygnałów swojego ciała! Proszę zwrócić uwagę na to, jakie sytuacje dają dobre lub złe uczucia i poświęcić więcej uwagi reakcjom ciała. Proszę pomyśleć, że emocjo­nalna pamięć doświadczalna w przeciwieństwie do pamięci roboczej może wyrażać się nie językowo, lecz tylko podświadomie. Jeśli czło­wiek przez dłuższy czas żyje przeciw swojej intuicji, pomóc może pro­wadzenie krótkiego dziennika. Należy w nim notować, jakie uczucia towarzyszą codziennym sytuacjom, a następnie spróbować przeanali­zować tę sytuację. Mogłoby to wyglądać na przykład tak:

  1. „Skarga pana X, ponieważ wynik projektu nie był dla niego satys­fakcjonujący. Złe uczucie w żołądku. Powód: obawa przed rozmo­wą z szefem”.
  2. „Mój mąż/moja żona dzwoni do mnie i zaprasza mnie niespodzie­wanie na kolację w japońskiej restauracji. Powód: urozmaicenie. Moje napięcie zmniejszyło się”.

Im staranniej analizuje się swój dzień powszedni, tym więcej moż­na się dowiedzieć o sobie, a konkretnie o rutynie, swojej motywacji i podświadomych mechanizmach. Poza tym, dzięki analizie dziennika można się dowiedzieć, jak pracuje i ocenia indywidualna emocjonalna pamięć doświadczalna i nauczyć się lepszego nastawienia do powracających regularnie sytuacji.

Im wcześniej człowiek zaufa swojej limbicznej instrukcji i swo­jemu kodowi życia, tym szybciej będzie miał do dyspozycji wspa­niałego doradcę. Mózg uczy się nieustannie. Jeżeli człowiek nie jest zdolny do zwracania na siebie większej uwagi, to jego mózg nauczy się, że nie zwraca on na siebie uwagi – i to ze wszystkimi możliwymi konsekwencjami.

„Nie cierpię cię”

Czy chemia między dwojgiem ludzi zgadza się, czy nie, rzadko zależy od racjonalnej oceny. Po pierwsze emocjonalna pamięć doświadczalna

dostarcza ciągle informacji o tym, jak jest przez nas odbierane zachowanie innej osoby, powoli powstaje wrażenie. Po drugie chodzi o zapach drugiej osoby. Badania wykazały, że każdy człowiek podświadomie ocenia drugiego człowieka po zapachu. Wynika to stąd, że nerw węchu, odpowiedzialny za informacje węchowe, jest bezpośrednio połączony z układem limbicznym i natychmiast wywołuje emocje. Wszystkie inne spostrzeżenia zmysłowe są filtrowane i oceniane we wzgórzu, zanim dotrą do kresomózgowia. Tyl­ko zmysł węchu obchodzi tę instancję kontrolną. Dlatego często docho­dzi do pomieszania informacji węchowych z emocjami i wspomnieniami. Wspomnienia z dzieciństwa pojawiają się natychmiast, gdy wiele lat później poczujemy zapach, który towarzyszył szczególnie emocjonującemu zda­rzeniu w przeszłości. Umiemy rozróżnić i przyporządkować 10 tys. różnych zapachów. Zapach zdradza nam, czy jedzenie na naszym talerzu jest świeże, czy zepsute. Ostrzega nas, gdy w piecu przypali się ciasto lub w pokoju obok choinka stanie w płomieniach. Do budowy tej ważnej dla życia zdolności angażuje się 3 procent naszego materiału genetycznego.

Aby zilustrować sposób pracy świadomych procesów myślowych i procesów w naszej emocjonalnej pamięci doświadczalnej, Damasio porównywał nasz mózg do komputera, który dysponuje różnymi wiel­kościami pamięci roboczej.

Rozsądkowe procesy myślowe pracują przy tym jak komputer z nie­wielką pamięcią roboczą, który może przetwarzać tylko kilka danych. Emocjonalna pamięć funkcjonuje natomiast jak serwer z ogromną pa­mięcią, która może przetwarzać duże ilości danych w krótkim czasie. Dlatego emocjonalne sygnały następują tak błyskawicznie, a analizy rozumowe otrzymujemy dopiero po pewnym czasie. Naturalnie także rozum skorzystał na ewolucji. Jest inaczej wyspecjalizowany i ocenia coś innego. Rozum ostatecznie lepiej ocenia stan rzeczy, ponieważ jest dokładniejszy. Pomaga nam – później – abyśmy nie pozwalali prowa­dzić się przez uczucia i żebyśmy nie ulegali im całkowicie . Ostatecznie istnieją nie tylko przyjemne, pozytywne uczucia, lecz także nieprzy­jemne, negatywne emocje, jak zawiść, nienawiść, zazdrość, zniewaga lub ból. Dlatego limbiczny system analizy i rozum mogą wspólnie tworzyć nadzwyczaj dobre partnerstwo, o ile – trzeba to jeszcze raz podkreślić – przy podejmowaniu decyzji będą uwzględniane sygnały kodów życia.

Emocjonalna pamięć doświadczalna

Wyrazem instrukcji limbicznych jest emocjonalna pamięć doświad­czalna każdej jednostki. Ta pamięć jest aktywna już u nienarodzonego dziecka w ciele matki i zapisuje przeżycia w podświadomości. Później skuteczność tej pamięci jest przeżywana w mózgu przez uczucia i sy­gnały organizmu, tak zwane markery somatyczne. „Radosne doświad­czenie”, „bóle brzucha ze zdenerwowania” lub „chwiejne kolana z ner­wów” to tylko kilka tego przykładów. Możemy zauważyć te markery także w wyrazie ciała lub w mimice i: mych osób. Zostało także do­wiedzione istnienie emocjonalnej pamięci doświadczalnej u zwierząt, które także objawiają spektrum uczuć. Smutne słonie, pieszczące się wieloryby, empatyczne rezusy, które głodują dla innych przedstawicieli gatunku. Człowiek nie jest tak naprawdę jedynym zwierzęciem, któ­ry czerwieni się ze wstydu, żartował kiedyś amerykański autor Mark Twain. „Nie ulega wątpliwości, że zwierzęta mają uczucia”- zapewnia biolog Marc Bekoff z University of Colorado w Boulder.

Silne uczucia zapisują się na trwałe w mózgu. Ten system ocenia­nia wykształcił się z biegiem ewolucji i służy zabezpieczeniu przeżycia gatunku. Określa w każdej decyzyjnej sytuacji w ułamku sekundy, czy konieczna jest aktywacja alarmowej reakcji ciała, czy możemy z niej zrezygnować.

Poza tym bez uczuć, jak twierdzi noblista Erie Kandel w wywiadzie dla tygodnika „Der Spiegel”, nie możemy niczego za­pamiętać. Na przykład uczucia wyłączają chemiczne czynniki w mó­zgu, które hamują wspomnienia.

Tajemnica naszego samosterowania

Chociaż nasz mózg jest zbudowany w nadzwyczaj skomplikowa­ny sposób, to nie jest trudno go zrozumieć i, jak jeszcze zobaczymy, wpływać na niego. Nasz organizm odpowiada na każde doświadczenie i na każdy bodziec pozytywnymi lub negatywnymi sygnałami. Można je rozpoznać po mimice lub języku ciała lub po wyraźnych reakcjach organizmu, jak mrowienie w brzuchu, podwyższony puls lub spocone ręce. Technicznym odpowiednikiem tych „spontanicznych uczuć” lub intuicji jest autopilot, który steruje każdą naszą decyzją.

Przychodzą błyskawicznie i dają nam pierwszą orientację. To limbiczne instrukcje równowagi, dominacji i stymulacji kierują naszymi podświadomymi decyzjami i naszym zachowaniem. Dopiero przez opisane sygnalizowanie emocji nadają znaczenie naszemu światowi ze­wnętrznemu i wewnętrznemu, jak pisze Hans-Georg Hausel.

Limbiczny profil określa nasze życzenia i wizje, nasze spostrze­żenia i konstytucję fizyczną. Poza tym trzy systemy – motywacyjne dominacja, równowaga i stymulacja – oddziałują na naszą tak zwaną emocjonalną pamięć doświadczalną i określają, jak postrzegamy okre­ślone sytuacje lub zdarzenia. Ostatecznie to właśnie limbiczny profil podejmuje decyzję.

Powrót do uczucia

Czy rozum i wolna wola zupełnie nie mają znaczenia? Kto zajmo­wał się teorią zniewagi ludzkości Zygmunta Freuda, wie od dawna, że emocje są nie tylko wichrzycielami rozumu. Dzisiaj tezy Freuda na temat psychiki i mózgu można sprawdzić naukowo i dochodzi do tego kolejna zniewaga: wolna wola, o której tak wiele sobie wyobrażamy, jest prawdopodobnie iluzją. Badacze mózgu, na przykład Wolf Singer lub Gerhard Roth, są przekonani, że często mózg zatwierdza jakieś działanie, a my nadal w najlepszej wierze wybieramy, nie zdając sobie sprawy z tego, że decyzja już zapadła.

Odkrycie to dało okazję do ciekawych rozważań, zwłaszcza że w naszym zachodnim kręgu kulturowym samokontrola i dyscyplina należały dotychczas do królewskich cech człowieka sukcesu.

Dotychczas byliśmy pewni, że możemy kontrolować nasze uczucia – zarówno przyjemne, jak i nieprzyjemne – za pomocą rozumu. Ogólnie przyjęto, że tylko trzymając uczucia na wodzy, można jasno myśleć i do­konywać dobrych wyborów, a im bardziej na „chłodno” jest podejmowana decyzja, tym bardziej owocny jest jej wynik. Na temat prawdziwości tych twierdzeń można się bez wątpienia spierać. Faktem jest jednak, że ludźmi, także tymi, którzy uważają się za racjonalistów, rządzą wyłącznie uczucia.

Samokontrola przez rozum funkcjonuje tylko do określonego stopnia. Patrząc pod kątem ewolucji ma to oczywiście sens, ponieważ emocjonalne sygnały następują błyskawicznie i umożliwiają szybką i pewną reakcję. Ich wadą jest to, że pozostawiają jedynie mętne ciele­sne wrażenie, jak na przykład negatywne uczucie. Natomiast wolniej pracujący rozum wprawdzie dostarcza analizy znacznie później, ale jej wynik jest bardziej szczegółowy. Najczęściej jednak uzasadnia on tylko decyzje podjęte wcześniej intuicyjnie.

Rozum odgrywa zupełnie podporządkowaną rolę w zadowoleniu człowieka z życia,. Kto natomiast dokładnie słucha swoich uczuć, a tym samym instrukcji swojego układu limbicznego, wie od razu, co jest dla niego ważne i dobre. Maja Storch, psycholog i psychoanalityk z Uniwersytetu w Zurychu, twierdzi, że „w sprzyjających okoliczno­ściach jaźń może rozkwitnąć, a następnie zadbać o znaczne zadowo­lenie ze zwyczajnego życia”. Kto jednak żyje ciągle wbrew swojemu wrodzonemu kodowi życia i swojej intuicji, przysparza sobie poważ­nych szkód, ponieważ samodyscyplina wyczerpuje siły. Może być na przykład pomocna do załatwienia koniecznej profilaktycznej wizyty u lekarza lub odwiedzenia nielubianej ciotki, po której odziedziczymy spadek. Jednak jej ciągłe utrzymywanie przy urządzaniu nowego życia lub dążeniu do odległych celów życiowych, jak zdanie egzaminu lub osiągnięcie pozycji zawodowej, oznacza szkodzenie samemu sobie.

Ciągła samokontrola, jak twierdzi Storch, „zagraża trwale zdrowiu psychicznemu – grozi depresją, obsesjami, zaburzeniami lękowymi i zaburzeniami żywienia”.

Może stąd płynąć tylko jeden wniosek. Kto rzeczywiście chce nadać swojemu życiu pozytywny kurs i być zadowolonym z siebie i swojego życia, powinien odważyć się kształtować warunki swojego osobistego szczęścia na podstawie własnego limbicznego systemu ocen, czyli swo­jego kodu życia, nie bacząc na zdanie innych!

Za pomocą kodu życia każdy może zmienić się tak, że będzie miał potrzebną motywację, aby osiągnąć obrane cele. W mózgu tworzą się przy tym nowe neuronowe sieci, w których te sposoby zachowa­nia zostaną tak samo zapisane, jak dotychczasowe nawyki, z którymi chce się zerwać. Wreszcie nasz styl życia odgrywa istotną rolę w po­wstawaniu nowych komórek nerwowych i dbaniu o nie. Jak wynika z badań, elastyczność naszego mózgu i powstawanie nowych funk­cjonalnych neuronów może być zagwarantowane tylko wtedy, gdy nasz mózg będzie karmiony. Najlepszym pożywieniem będą wyzwa­nia i ruch fizyczny.